SnowBlackCorsets

piątek, 1 czerwca 2012

'Czerwone Zło'

Zastanawiałam się, jak nazwać ten post, jednak ostatecznie zwyciężyło 'Czerwone Zło'
A o czym mowa?
O tworze gorsetopodobnym, który wpadł w moje ręce.
Gorsetem to coś jest tylko z tytułu aukcji, na której zostało wystawione.
Ale od początku.

Od czasu do czasu licytuję 'gorsety' tylko ze względu na busk, który potem wykorzystuję podczas szycia prototypów (wyłącznie dla siebie - bałabym się taki busk wstawić do gorsetu na zamówienie!) Jak już kiedyś wspominałam, jestem fanką gorsetowego recyclingu i wykorzystuję również część z wiązaniem. 

Tym razem jednak to, co kosztowało mnie 10 zł (z czego 3/4 ceny spłynęło na konto Poczty Polskiej) nie nadaje się absolutnie do niczego! A osobę sprzedającą czerwone zło kosztowało to pewnie między 69 a 89zł.

Poniżej dowód na beznadziejność czerwonego zła:

 Zacznijmy od wnętrza - jak widać jakaś ortalionowa tkanina - 100% nienaturalności i naszyte tunele z radośnie plastikowymi fiszbinami. 

 A tu z zewnątrz - widać, że połyskujące kamyczki już dały radę poodpadać...
 No i zaczyna się prawdziwy czad. Widać, jak wygięty jest busk. I podejrzewam, że nie jest to wyłącznie wina złego rozpinania. Busk użyty w tym gorsecie jest zbyt miękki i przy wygięciu nie do końca wraca do punktu wyjścia.
 Początek rozpruwania - pojedyncze szycie... dziwne, że wytrzymało to tak długo!
A tu dowód, że gorset został uszyty z jednej warstwy - maksymalna oszczędność i użycie najgorszej jakości tkaniny!!!

 
Oczka zaciskowe już zaczęły wypadać, co oznacza, że tym razem nie będzie podusi ani torebki... :P

 No i busk w pełnej okazałości :-) ciężko mi uwierzyć, że można sprzedawać gorset z czymś, co po założeniu wygląda tak...
 Próba zapięcia buska
Zbliżenie na powyginany busk


Jaki z tego morał?

NIE DAJCIE SIĘ NACIĄGNĄĆ NA TANIE PODRÓBKI GORSETÓW!!! JEŚLI GORSET KOSZTUJE GROSZE, TO GROSZE JEST WART!!!
Nic dobrego z takiego zakupu nie wyjdzie. Stracicie kasę, a chyba lepiej kupić sobie fajną bluzkę czy kosmetyki niż wyrzucać kasę do kosza... dosłownie, bo jak widać na załączonych zdjęciach tam jest miejsce owych tworów.
Jeśli mimo wszystko te piękne projekty Was przekonują spójrzcie raz jeszcze na powyższe zdjęcia i podejmijcie decyzję o odkładaniu kasy na porządny, oryginalny gorset. 
Nie muszę chyba dodawać, że większość z tych 'plastików' to podróbki znanych marek.

Życzę mądrych wyborów i 

KEEP CORSETED!!!

 

6 komentarzy:

  1. post znakomity! ku przestrodze !

    OdpowiedzUsuń
  2. Na jednej z imprez, powiedzmy laickich, większość dziewczyn miało "gorsety", bo było to w klimacie wieczoru. Pewna pani miała taki overbust (lub podobny :)), który dała sobie wszyć w talii, aby podkreślał jej naturalne (może podrasowane :P) kształty. Fiszbiny gięły się niemiłosiernie, bez jakiejkolwiek redukcji, ale kobieta wytrzymała cały wieczór. Panowie się ślinili i komplementowali jej cudny wygląd i niewątpliwie sztuczne inne atrybuty. Można nosić takie coś i być zadowolonym. Dlatego ludzie utożsamiają gorsety z cierpieniem.

    Inna sprawa.. mam pewną ilość odzieży gorsetopodobnej - co poza buskiem i oczkami do wiązania można wykorzystać? Do czego? Do bluzek z gorsetowym wiązaniem? Ciekawa jestem różnych rozwiązań.

    OdpowiedzUsuń
  3. Spotkania, gdzie zbiera się "alternatywna młodzież" to dopiero pokaz! Ostatnio widziałam restylowe plastikowe cudo, gdzie fiszbiny z tyłu wyglądały jak krzesełka i podkreślały fałdy tłuszczu, okropieństwo! Takie ostrzeżenie, jak w tym poście powinno widnieć przy każdym tworze gorsetopodobnym, jak przy paczkach fajek ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj prawda, samej mi się zdarza bywać na imprezach, gdzie nastolatki (i nie tylko) dumnie kroczą z fiszbinami powbijanymi w ciało. A hitem było wiązanie układające się mnie więcej w kształt litery S.

      Usuń
    2. Tak, jest to notoryczne, mimo że o wiele (wiele, wiele, wiele) fajniej wygląda t-shirt z ciekawym wzorem lub jakaś bluzka. Może to dlatego, że dla niektórych (jednak pewnie głównie młodzieży) gorset pozostaje tym idealnym ostatnim brakującym elementem "alternatywnej" szafy, a wiadomo- jak nie stać na dobry, to kupuje się bylejaki... szczerze o wiele lepiej wyglądają nawet "gorsetowe topy", bez żadnych fiszbin, z samymi wiązaniami, bo w przeciwieństwie do plastikowych mordorów nie zniekształcają kompletnie talii.

      Usuń
  4. Nienawidzę tej tandety. Sama mam dwa gorsety. Jeden ładnie wygląda, chociaż jest strasznie kiepski (pierwszy zakupiony). Drugi za to kosztował mniej niż 100 zł, ale jest fantastyczny! ; ) Sama się zdziwiłam jak dostałam go w rączki. W każdym razie głównie będą służyć mi do zdjęć dalej - bawię się w fotografa. Jakoś nie wyobrażam sobie częstego chodzenia w gorsecie, bo nie mam nawet rzeczy, którymi dobrze by wyglądał. A tak jak inne komentujące osoby już dość się napatrzyłam na 'kiczowate pseudogotyckie stylizacje', gdzie wszystko ledwo się trzyma.

    OdpowiedzUsuń