SnowBlackCorsets

środa, 22 sierpnia 2012

Kris Line Vendetta - co tam jest w środku?

Pamiętacie Vendettę? To był pierwszy 'prawdziwy' gorset, jaki sobie zafundowałam. Pamiętam, gdy odebrałam paczkę prawie padłam z zachwytu! Pseudo-skóra, prawdziwy busk i wiązanie, w ogóle czarny, i 'true-evil', i na koncert będzie, i ma takie 'różki', i 'matko ale mam talię', i bla bla bla - miliony myśli i mnóstwo radości.
Jak pewnie większość w końcu sprzedałam Vendettę - stało się to mniej więcej wtedy, gdy dowiedziałam się więcej o konstrukcji gorsetów i sama już miałam na koncie kilka uszytych. 
Do dzisiaj jednak pozostał sentyment do tego modelu - tego konkretnie, a nie podróbek, których mnóstwo na wszelakich portalach aukcyjnych. Chyba zdjęcie promocyjne tego modelu są najczęściej 'pożyczaną' fotką w sieci. 
Do rzeczy jednak!
Słyszałam różne opinie na temat tego, co też w Vendecie siedzi. Część sądzi, że to plastik inni, że musi być stal. Nie sprawdzisz-nie dowiesz się!
Miałam o tyle dużo szczęścia, że przekochana Join chciała pozbyć się problemu w postaci sfatygowanego gorsetu zajmującego miejsce w szafie. 


 Sznurowanie - oryginalnie była to skórzana tasiemka, która bardzo szybko pękała. Oczka zaciskowe są-całkiem zacne. Do pełni szczęścia brakuje tu wzmocnienia fiszbiną po zewnętrznej stronie oczek, jednak.....
 ... jak widać po wewnętrznej stronie jest płaska stalowa fiszbina! Czyli tak, jak powinno być!
 I wydało się - Vendetty są usztywniane stalą! Jest to co prawda raczej giętka wersja spiralnych fiszbin-jednak nie zmienia to faktu, że plastik to nie jest. 6 fiszbin na stronę plus busk (standardowy) -całkiem nieźle. Powiedziałabym nawet, że przepisowo-po jednej fiszbinie na szew.

Odradzałabym jednak chodzenie w tym gorsecie na co dzień. Oprócz skóropodobnej warstwy zewnętrznej poliestrowej podszewki (!) bark tam jakiejkolwiek warstwy wzmacniającej. Każdy, kto posiada(ł) ten gorset wie, że nie jest to zbroja-jest wygodny, dopasowuje się i można w nim przetańczyć noc. 
Zagadka rozwiązana. :-)


1 komentarz:

  1. Doskonała recenzja :) Fajnie by było, gdyby pojawiały się częściej :)))

    OdpowiedzUsuń